Blog

Rezerwat Torfowisko Karaska.

Ostatni czas "kuleje" w wyjazdy do natury, do podglądania tego, co zmienia się na przestrzeni ostatnich miesięcy, tygodni, dni na Kurpiach... a działo się wiele, lecz... stan zdrowia i inne okoliczności współistniejące blokują wyjście do Matki Natury... ale, po cóż są wspomnienia, zatrzymane kadry na komputerze... dzisiaj wrócimy do późno letnich wyjść do Karaski, do "małej ojczyzny" zwierzyny i ptactwa zamieszkującego teren bagien, mokradeł. Sarny jeszcze "ubrane" w letnie okrycie - kolorowe, barwne, błyszczące. Park krajoznawczy pokryty jeszcze jasną, żywą zielenią, połacie ziemi kolorowe okryte żywymi, jasnymi kolorami trawy, niedojrzałymi jeszcze owocami żurawiny. Lecz "pani jesień" nadchodzi (już jest) szybkich krokiem i wszystko okrywa nowymi kolorami, bardzo żywymi, brunatnymi kolorami jesiennymi. Zwłaszcza jesienią warto zwiedzić Torfowisko i wybrać się na otwarty teren z żurawiną, a także zwiedzić i poznać otwarty teren bagienny pokryty przepiękną, kolorową trawą, gdzie skrywa się pod drzewami i krzewami gęsto porastającymi Rezerwat. Ciekawy jestem, co wy odkryjecie na kurpiach, gdy tutaj się wybierzecie...

- a jeśli pewnego dnia będę już w Rezerwacie? Co wtedy?

- Nic wielkiego... posiedzisz, pochodzisz, popodglądasz późnojesienną połać Rezerwatu w barwach jesieni...

może spotkasz "dziewczyny z lasu" w zimowym przebraniu?

- Posiedzę i poczekam...

Lubię...

Lubię...

Lubię Kurpie, bo...

urodziłem się, gdzie lud Kurpiowski już był,

mieszkam, żyję,

oddycham porannym brzaskiem pachnącym,

kolorami wschodów, zachodów słońca,

zapachem sosen usłanych na ziemi piaszczystej,

cieszę się horyzontem spowitym poranną mgłą,

ziemią nieurodzajną, ale tą naszą,

która karmi Kurpiów tym, co najlepsze,

miodem w barci na sosnie,

trawą na łące, by mleko było,

zbóża, warzywa, by zdrowo było...

Lubię słowika na wiosnę o poranku,

noc, gdy gdy jest ciepła i fajna,

niebo nocą, gdy takie gwiażdziste, słodkie,

tą białą sukienkę, gdy zima na sosny zakłada,

no i te wszystkie śnieżne sprawy...

Lubię ksieżyc lśniący, łysy, kolorowy,

który cień srebrny nad Krainą

krąg swój nocny toczy.

Otacza swoimi promieniami,

co tną jak nożyce drzewa,

Kurpia na drodze, jabłoń w sadzie,

ulice, domy, pola i sosny,

wszędzie leci kula rozświetlona,

fruwająca, rozświetlona filharmonia...

co mam jeszcze powiedzieć?

W myślach się gubię...powiem po prostu,

że lubię Kurpie, bo... jest mi tu dobrze...

W.T