Blog...dzienny

Ścieżkami natury pod Kadzidłem.

Dzień pełen mgieł, wilgoci oraz wszechobecnej szarości. Bardzo często mam takie chwile, że jadę sobie do natury i nic mnie nie obchodzi, nie myślę o tym, czy upoluję bezkrwawo zwierzynę, czy coś ciekawego, niepowtarzalnego zobaczę, tylko jadę i już. Samo obcowanie i przebywanie w naturze już jest wielką nagrodą. Bardzo chętnie lubię iść bezwiednie, posiedzieć, postać, patrzeć na to, co wokół dzieje się. Jest to dobry czas na odpoczynek dla ducha, dla ciała. Owiewa mnie świeże powietrze, w takiej ciszy jest coś kojącego, w takiej ciszy żyje się każdą chwilą. Tutaj człowiek nie jest niewolnikiem żałosnego pośpiechu, usta poranka roześmiały się... w ciszy człowiek jest do końca sobą, rzeczywistość niczego jeszcze nie wymaga...

Magiczne są chwile na łonie natury...

Sarnę najłatwiej zobaczyć wcześnie rano albo późnym popołudniem, zdarza się, że są aktywne również nocą. W dzień odpoczywa w ustronnych i gęstych zaroślach.

Sarna, gdy zostanie zaniepokojona wydaje dźwięk podobny do szczekania psa.

Spłoszona sarna odbiega tylko na kilkadziesiąt metrów po czym staje, żeby zaobserwować czy niebezpieczeństwo minęło, co także pozwala na obserwację.

Jest dość ciekawska i słysząc nietypowy dźwięk zanim się spłoszy, często najpierw zamiera w miejscu i się rozgląda...