Blog...dzienny

                                                                                                      Puszcza Kurpiowska w kolorach poranka.

Co się dzisiaj na niebie działo, kto w panicznym pośpiechu umykał śpiesznie wam opowiadam... dzisiejszy poranek był inny od wczorajszego, więcej chmur na niebie, słoneczko miało dużo pracy, by się ze swoimi promykami dostać na ziemski padół... wczoraj to się działo!, było wszystko na niebie, tylko ja za sterami samochodu. Podziwianie dnia pozostało tylko zza sterów samochodu. A dzisiaj?, trochę mniej zdarzeń i wydarzeń na horyzoncie, ale kolory nieba, śnieg mieniący się w pięknych kolorach bieli, błękitu, żółtego, niebieskiego... a mroziło?, temperatura zamiast spadać, to rosła...około 9 rano było już -18-naście... o zgrozo, jak szczypał mróz!

Małe, delikatne sarenki i koziołek na zaśnieżonej łące szukały karmy pod pokrywą śniegu. Tak się zakamuflowały, tak za krzakami schowały, że musiałem cofać samochód, by upewnić się, czy to zwierz, czy kępa trawy w śniegu... tak, to były sarenki! Aparat do ręki i w drogę przy ziemi, pośniegu do zwierza zajętego posiłkiem... ale nic z tego!, kozioł patrzy, podgląda i mówi – o nie kolego!, nic z tego! Zabrał dziewczyny i tyle było mojego!?

Dzień, poranek, był taki piękny, mroźny, błyszczący, kolorowy... do natury zawsze jest dobrze przyjść, przytulić wzrokiem to, co sięga po horyzont dusza... zawsze jest to dobry czas, pięknie spędzone chwile na łonie natury... dobrze jest mieć naturę obok siebie...